Czy Kościół rozwiąże spór o Trybunał Konstytucyjny?


Zaangażowanie duchownych na rzecz jakiejś grupy związanej z władzą z reguły pomaga tej grupie, a szkodzi Kościołowi. Niestety, mimo wielu wieków złych doświadczeń u niektórych księży wciąż istnieje chęć szukania opieki cesarza czy też po prostu wejścia na salony.

Pisałem już o tym, bo po wygranych przez prezydenta Dudę wyborach konieczne było przypomnienie złego PR związanego z księdzem Franciszkiem Cebulą, którego sama milcząca obecność była dla wielu czymś, co można było łatwo wykorzystać przeciw Kościołowi. Ale tym razem jednak chciałbym wskazać na możliwość zaangażowania się hierarchii w sprawy bieżące kraju. Chodzi mianowicie o spór związany z Trybunałem Konstytucyjnym. Sądzę, że to dobry przykład kwestii, w której należy budować mosty. I rola społeczna kościoła jest w tym idealna.

Problem Trybunału, jak każdy problem, można rozwiązać. Potrzebna jest tylko dobra wola. A jej raczej nie ma jej u żadnej ze stron. Wszystko na to wskazuje, że spór będzie się pogłębiał, aż dojdzie do kolejnego lub aż wszystkich znudzi albo z jakiegoś innego powodu będzie przesilenie. I właśnie w takich sytuacjach, jak ta, widziałbym rolę dla Kościoła, jako dla autorytetu moralnego. Chodzi po prostu o zaproszenie przedstawicieli dwóch stron (np. po kilku polityków-prawników) do rozmów, w których moderatorem mógłby być jakiś hierarcha.

Dla Kościoła nie byłoby to angażowanie się po którejkolwiek ze stron. Zaproszenie do mediacji mogłoby wyjść tylko od któregoś z metropolitów, a żaden z nich otwarcie nie popiera PiS. Przewodniczący Episkopatu ma już pewne doświadczenie z listem do prezydenta Komorowskiego. Widać więc, że arcybiskup Gądecki raczej się nie nadawałby do tego typu specjalnych poruczeń. Zresztą nie ma on wykształcenia prawniczego. Ale on mógłby wysunąć taką propozycję. I zaprosić do realizacji kogoś innego.

Bezsprzecznie do takiego zadania najlepiej nadaje się arcybiskup Głódź. Ma prawnicze wykształcenie. Każdy wie, że jest jest on duszą towarzystwa. Popiera Radio Maryja i zaprzyjaźnia się z komuchem Oleksym (który stał się najwyższym autorytetem dla starych towarzyszy). Czy związek z Rydzykiem nie wystarczy, by szanować go, jako mediatora dobrego dla PiS? A PO, która lubi dobrego prezydenta Kwaśniewskiego, nie powinna uważać metropolitę gdańskiego za idealnego do kierowania rozmowami - skoro jak to ujęła Hanna Gronkiewicz-Walz prezydent Kwaśniewski razem z arcybiskupem latał?

Kościół jest kapłański, a kapłan - pontifex - to budujący mosty. Warto, by o tym pamiętali hierarchowie i w każdej sytuacji starali się zasypywać podziały społeczne. Obecny Pontifex Maximus powinien być dla nich wzorem tego, jak z pokorą szukać miejsc, gdzie można służyć całemu społeczeństwu. Będzie to bardziej przez wszystkich docenione, niż obecność kapłanów na salonach.