Czy protestan może głosować na PiS?


Arcybiskup Ryś napisał list w związku z kwestią upamiętnienia reformacji przez Sejm RP. Bardzo ładnie wypowiedział się, “że w 1517 roku Marcin Luter nie występował przeciwko Kościołowi katolickiemu, ale przeciwko rzeczom, które były w nim nieewangeliczne i niekatolickie.

"Pragnął poważnej rozmowy na najważniejsze dla naszej wiary tematy (jak usprawiedliwienie, wiara, łaska, Biblia) - takiej rozmowy, która skutkowałaby rzeczywistymi korektami na poziomie pastoralnymi" - napisał abp Ryś.

Jak zauważył arcybiskup, taka rozmowa nie została podjęta, co skutkowało "radykalizacją i brutalizacją postaw" po obu stronach. Doprowadziło to między innymi do wojen religijnych i prześladowań.” - https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,32888,arcybiskup-rys-napisal-list-do-ewangelikow-mowi-o-.html

 

List ten tworzy już w serię  wypowiedzi hierarchów katolickich, które dystansują się od konkretnych działań PiS. I jest on paradoksalnie również działaniem dla PiS. Bo to przecież pan Marszałek Kochany zaproponował projekt uchwały, przeciwko któremu wystąpiła posłanka Siarkowska. Doprowadziło to do sytuacji, w której Dariusz Bruncz stwierdził: “zaczynam lepiej rozumieć radykalne głosy niektórych moich współwyznawców, twierdzące, że ewangelik na PiS i pochodne głosować nie powinien.”

Nie podobało mi się, gdy luteranka Angela pouczała papieża Benedykta. Jestem katolikiem, więc konsekwentnie nie będę wypowiadał się czy protestant może głosować na PiS. Pana Bruncza i innych niezdecydowanych protestantów mogą przekonywać Gmyz lub urocza Miriam - córka pastora Monira (nota bene chyba blisko związana ideowo z obecną partią pani Siarkowskiej).

Co do posłanki Siarkowskiej, to niewątpliwie jej zasługą jest to, że przyczynia się do demokratyzacji w obrębie obozu rządzącego. Dotychczas licencję na krytykowanie posunięć PiS miał tylko wicepremier Gowin. Obecnie wyprzedziła go pani Siarkowska - skuteczność jej bezwzględnie jest na pierwszym miejscu - przecież dzięki niej została zablokowana inicjatywa samego Marszałka Kochanego, która bądź co bądź miała wydźwięk ideologiczny!

Pozwolę sobie na koniec zauważyć, że polityka sprawiła, iż Prezes został przez feministki uznany za czołowego prolifera, a niedługo protestanci okrzykną go mianem naczelnego katolika kraju. Paradoksalnie dzieje się to w sytuacji, gdy coraz więcej hierarchów podchodzi do niego z nieskrywaną rezerwą.

PS.

Zwolennicy Prezesa upatrują w nim nowego Marszałka - godnego następcę Naczelnika. Gdy mamy w pamięci to, co mówią o nim feministki i czołowi protestanci, to jest tak, jakby przed wojną przeciwnicy sanacji widzieli w Marszałku zwolennika zakazu rozwodów.